Granica z Kirgistanem pośród niczego i nieco Kirgiskich obyczajów. (Kazachstan #5)

W tym odcinku mało jest cywilizacyjnych wygód. Wjechaliśmy w konkretne zadupia, gdzie ludzi żyją raczej sezonowo i raczej tylko wypasają owce. Przejeżdżamy granicę z Kirgiską i wyjeżdżamy po drugiej stronie masywu górskiego, który omijaliśmy od 3 odcinków. Jest pięknie i zielono. Mimo, że moja opona trzyma się tylko za sprawą trytytek, które co parę kilometrów uzupełniam, jedzie się całkiem sprawnie. Na noc trafiamy do małej wioski, jedynej na naszej drodze przez dziesiątki kilometrów. Jakimś cudem udało się pogadać z paroma mieszkańcami. Dowiedzieliśmy się przy tym o grze zwanej Kokpar – esencja rejonu. Chopy na koniu, wyrywają sobie z rąk ubitą owcę, żeby wrzucić ją na mały podest z gliny. Jakby nie patrzeń, nie jest to dużo mnie nielogiczne od piłki nożnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *