Wjeżdżamy w stepy Kazachstanu #2

To chyba odcinek z widoczkami które najbardziej mi zapadły w pamięć. Na szczęści udało mi się to wszytko pyknąć z drona. Wjeżdżamy w bezkres i płaskość absolutną Kazachskiego stepu. Wokół nas dzikie koniki, wiosenna zieleń i wielki masyw górski po prawicy. Drogi są długie, płaskie i proste – na rower dość przyjemnie. Powoli kończą się wioseczki i zaczyna step. Na szczęście pogoda przechodzi zmianę z deszczu i wiatru w pysk na słońce, dające szansę wysuszyć galoty. Polecam na nieco wiosenno/letniego klimaciku w te zimowe wieczory! Składam to wszystko, siedząc już w Norwegii, przy -10 za oknem i tak mi jakoś miło i ciepło, wspominając te przebłyski słońca i ognisko z ziemniakami. Lubię ten odcinek:)



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *